Archives for Styczeń, 2010

Domowe drożdżówki

Domowe drożdżówki pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Kiedy byłam mała, a słodycze nie były tak dostępne jak teraz, domowe drożdżówki były wielką ucztą. Pamiętam jak ich zapach budził mnie rano i jak biegłam do kuchni i pytałam co chwila czy już są gotowe :) Do dziś gdy czuje ich smak i zapach wracam myślami do tamtych smacznych chwil :) Mam nadzieję, że i Wam będą smakowały :)

Potrzebne produkty:

  • 0,5 kg mąki (ok. 3 szklanki)
  • 5 dag drożdży (pół opakowania)
  • 3 łyżki czubate łyżki cukru
  • 0,5 kostki margaryny
  • ok. ¾ szklanki mleka
  • konfitury lub dżem

Kruszonka:

  • 3 łyżki mąki
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżki oleju lub roztopionej margaryny.

Margarynę roztapiamy na małym ogniu. Tworzymy rozczyn: mleko podgrzewamy i studzimy, drożdże kruszymy do letniego mleka, dodajemy łyżkę cukru i łyżkę mąki i czekamy kilka minut do wyrośnięcia. Do rozczynu dodajemy resztę mąki i cukru. Wszystko dokładnie mieszamy i wygniatamy ciasto. Na koniec stopniowo dodajemy ostudzoną margarynę i ponownie wygniatamy ciasto. Odstawiamy na chwilę do wyrośnięcia.

W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Do miski wsypujemy mąkę i cukier, które polewamy olejem lub roztopioną margaryną. Całość dokładnie zagniatamy.

Z ciasta tworzymy kulki, które spłaszczamy, tak aby utworzyć pulchne placuszki. Układamy je na wysmarowanej tłuszczem blaszce. Na środek placuszków nakładamy łyżeczką konfitury a na wierzch kruszymy kruszonkę. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego na 180 C na ok. pół godziny.

Smacznego!

Porady:

  • Po wyjęciu drożdżówek można je polać lukrem zrobionym z pół szklanki cukru pudru i łyżki wody lub mleka. Jeśli chcecie do lukru można dodać 2-3 krople ulubionego aromatu. Należy jednak pamiętać aby aromat współgrał z konfiturami.

Egipski kebab

Jedzenie w fast-foodach ostatnimi czasy stało się niezwykle modne i chociaż każdy wie, że jest ono niezdrowe ciężko z takiego jedzenia zrezygnować. Ze wszystkich fast-foodów czyli: pizzy, hamburgerów, frytek, kebaba ten ostatni jest najzdrowszy. Podczas pieczenia tłuszcz z mięsa ścieka, a do kebaba dołączona jest surówka ze świerzych warzyw. Jeśli jednak macie ochotę na kebaba w domu to dzisiejsza propozycja przypadnie Wam do gustu :)

Potrzebne składniki:

Kebab:

  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • 2 średnie cebule
  • 1 jajko
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka pieczarek
  • przyprawy (kebab-gyros, sól, pieprz ziołowy)
  • patyczki do szaszłyków

Sos czosnkowy:

  • duża śmietana
  • majonez
  • 3 ząbki czosnku
  • sos tzatziki

Do miski wrzucamy rozmrożone mięso mielone. Cebulkę siekamy w drobną kosteczkę (ja lekko ją podsmażam), czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do mięsa. Wsypujemy 2 łyżki przyprawy kebab-gyros, solimy i pieprzymy do smaku. Mięso dobrze i dokładnie wyrabiamy, miskę przykrywamy np. ścierką i wkładamy do lodówki na ok. 2 godziny.

Po tym czasie wyjmujemy miskę, dodajemy do mięsa jajko i wszystko ponownie wyrabiamy.

Patyczki do szaszłyków namaczamy w wodzie lub oleju (w ten sposób mięso nie przyklei się do nich). Pieczarki kroimy na 4 części. Z mięsa formujemy podłużne ruloniki (coś na kształt małych kiełbasek). Na patyczki najpierw nadziewamy kawałek pieczarki, następnie mięsne kiełbaski i ponownie kawałek pieczarki.

Szaszłyki można smażyć na patelni, piec w piekarniku albo grillować :)

Śmietanę przelewamy do miseczki, dokładamy do niej 2 łyżki majonezu. Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do śmietany. Dosypujemy łyżeczkę sosu tzatziki i wszystko razem mieszamy.

Smacznego!

Porady:

  • Przed nadziewaniem, patyczki do szaszłyków najlepiej jest namoczyć w wodzie lub oleju. W ten sposób mięso nie będzie do nich przywierało.
  • Zamiast pieczarek możemy nadziać cebulę (również przekrojoną na 4 części). Można również połowę szaszłyków zrobić z pieczarkami a drugą połowę z cebulą lub szaszłyki nadziewać kolejno: pieczarka, mięso, cebula.
  • Jeśli nie lubicie zbyt pikantnych sosów to zrezygnujcie z dosypania do sosu czosnkowego sosu tzatziki.
  • Dobrym dodatkiem do takiego kebabu są ziemniaki w mundurkach, które świetnie smakują z sosem czosnkowym

Gotowanie jest cool

Tysiące smaków i aromatów jakie można wydobyć z różnorodnych składników spożywczych tworzą krainę niezwykłych doznań pieszczących nasz zmysł smaku i powonienia. Smakowanie, czy wykonywanie niektórych potraw otoczone jest niemal magią, jaką stwarza klimat przygotowywania dania, czy doznania smakowe.

Gotowanie wcale nie musi nam się kojarzyć z przykrym obowiązkiem gospodyń domowych. Może ono stać się rozrywką, przyjemnością, czy nawet hobby. Tym większą sprawia satysfakcje, gdy możemy gotować dla bliskich nam osób, czy wspólnie z nimi. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać jak przyjemnie jest, razem z partnerem przygotować nasz ulubiony posiłek, czy gdy mama z córką, czy z dziećmi współpracuje w kuchni przygotowując smakołyki do spożycia.

Gotowanie może sprawiać wiele frajdy także jako eksperymentowanie z nowymi smakami potraw, przyprawami, czy przepisami. Warto korzystać w swych przygodach kulinarnych z doświadczenia innych, czy to z przepisów naszych babć, czy z menu z odmiennych kręgów kulturowych. Jest szereg potraw, które są jadane na całym świecie i które warto skosztować, a nic nie smakuje lepiej niż własnoręcznie przygotowane dania. Oczywiście pewnym warunkiem koniecznym jest tu odpowiednia ilość czasu, jaki trzeba poświęcić na pracę w kuchni. Jedynie w spokoju i powoli powstaną prawdziwe, mistrzowskie, zniewalające przysmaki.

Jeśli ktoś niestety nie dysponuje odpowiednią ilością wolnego czasu to pozostają mu jedynie sprawdzone, nie pochłaniające zbyt wiele czasu przysmaki. Przygotowywanie ich nawet w pośpiechu może być przyjemnością. Gotowanie odpręża, relaksuje. Powala ono zapomnieć o otaczających nas problemach, trudach, czy troskach. Pozwala oderwać się od rzeczywistości. Przenosi do krainy niezwykłych smaków, zapachów i aromatów, wśród których każdy znajdzie coś wyszukanego dla siebie, czy to przykładowo szczypiący aromat czosnku, czy kojący zapach wanilii, czy intrygującą bazylię.

            Czyż więc gotowanie nie jest cool? Każdego, kto uważa, że nie jest zapraszam do kuchni.

Alternatywy co do gotowania

W dzisiejszych czasach gotowanie nie musi już być przykrym obowiązkiem, czy domeną jedynie typowych gospodyń domowych, które prowadzą dom, bawią i wychowują dzieci oraz podają mężowi na stół gorące obiadki, gdy ten wraca do domu po pracy. Istnieje wiele alternatyw dla własnoręcznego gotowania, które znacznie ułatwiają i umilają nam życie. Zamiast spędzać godziny w kuchni męcząc się nad garnkami, wymyślając potrawy, wykonując je, czy zmywając po posiłkach skorzystajmy ze znacznie prostszych i przyjemniejszych sposobów przygotowywania obiadu.

Układając menu na kolejny tydzień warto wybrać się do hipermarketu i przechadzając się pomiędzy półkami wybrać gotowe produkty do spożycia, czy te, które jedynie odgrzewamy, czy rozmrażamy. Istnieje cały szereg takich gotowych produktów, przykładowo różnorodne zupy, kluski, zrazy, frytki, kasze, makarony, pizze, sosy, krokiety, itd. Pakowane w słoiki, woreczki, folie, itp. Gotowa zupa w słoiku jest być może nieco droższa od zup w proszku, nad którymi trzeba spędzić nieco więcej czasu, żeby je przygotować. Tymczasem przeliczając wszystko dokładnie – energię, czas przygotowania, wodę – to zauważamy, że koszta są mniej więcej takie same. Więc, czy nie lepiej mniej czasu spędzić w kuchni, a zająć się przykładowo w to miejsce znacznie milszymi sposobami spędzania wolnego czasu.

Innym sposobem na doskonałe menu w naszym domu, bez żadnego wysiłku z naszej strony jest zamówienie jedzenia na wynos. Wybór restauracji które specjalizują się w przygotowywaniu żywności na wynos jest olbrzymi i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Proponuję czasami odwiedzić również jakiś bar, czy restaurację. Nie musi to odbywać się zbyt często, gdyż zdaję sobie sprawę, ze codzienne jadanie w tego typu miejscach to znaczne obciążenie dla naszego portfela, aczkolwiek raz na jakiś czas chyba każdy może pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, czy luksusu. Wybór miejsca, czy menu to nasza indywidualna sprawa, uzależniona od indywidualnych preferencji, czy zasobności kieszeni.

Jak widać istnieje wiele alternatyw co do samodzielnego wykonywania posiłków w domu. Alternatywy te mają wiele pozytywnych stron. Szczerze polecam przyjrzeć się im bliżej.

Zupa pizza po bolońsku

Nie znam osoby, która nie lubiła by pizzy :) Czasem jednak nie mamy chęci, czasu lub składników potrzebnych do przygotowania ciasta. Nierzadko zresztą się zdarza, że ciasto okazuje się zakalcem ponieważ np. pieczarki puściły sok i ciasto nie miało szansy aby się dobrze upiec. Osobom, które borykają się z takim problemem, proponuję zupę pizzę, która jest przepyszna, sycąca i idealna na mroźne dni, kiedy marzymy o ciepłej, domowej zupce :)

Potrzebne produkty:

  • pół kg mięsa mielonego
  • pół kg pieczarek
  • 3 duże cebule
  • papryka czerwona
  • 2 puszki pomidorów lub przecier pomidorowy
  • 1 duży serek topiony naturalny
  • 2 kostki rosołowe
  • przyprawy (przyprawa do Pizzy, zioła prowansalskie)

Mięso mielone podsmażamy na rozgrzanej patelni. W tym czasie cebule kroimy w drobną kostkę, paprykę w paseczki a pieczarki w talarki po czym warzywa dodajemy do mięsa. Wszystko mieszamy i smażymy przez kilka minut, aż cebula się zeszkli.

Podsmażone mięso z warzywami przekładamy do większego garnka i  wszystko zalewamy wodą. Następnie dodajemy kostki rosołowe i przyprawy i gotujemy na średnim ogniu przez ok. pół godziny, mieszając co jakiś czas.

Po 30 minutach dodajemy przecier pomidorowy lub pomidory z puszki. Serek topiony kroimy w kostkę, dokładamy do garnka i mieszamy. Gdy serki się roztopią (oprócz oryginalnego smaku serki także zagęszczą zupę), zupę przelewamy do miseczek i dekorujemy listkami natki pietruszki bądź bazylii.

Smacznego!

Teflon kontra tradycja

Smażyć można co najmniej na dwa sposoby – na patelni teflonowej i zwykłej, nazwijmy ją na potrzeby tego artykułu: tradycyjną. I można przedstawić wiele argumentów zarówno za pierwszym ze sposobów, jak i drugą możliwością. Na tym właśnie się skupimy. Jednym z najmocniejszych chyba argumentów przemawiających za korzystaniem w patelni teflonowych jest możliwość niekorzystania z tłuszczu podczas smażenia. Jest to szczególnie ważna informacja dla osób, które nie mogą, lub nie chcą spożywać zbyt wysokotłuszczowych potraw. Patelnia teflonowa jest jednak raczej nieco droższa, niż tradycyjna patelnia (choć biorąc pod uwagę aspekt zdrowotny ten dodatkowy wydatek wydaje się być raczej inwestycją).

Jak natomiast przedstawia się sprawa z patelnią tradycyjną? Jej niewątpliwą zaletą jest niższa cena i nasze przyzwyczajenie – pod względem zdrowia wydaje się ona całkowicie ustępować pola wspomnianej wyżej patelni teflonowej.

Jaką więc patelnię powinniśmy wybrać dla siebie? Jedyną i główną najprawdopodobniej myślą, która może i powinna nam towarzyszyć przy okazji takiego zakupu powinien być aspekt naszego zdrowia. Przyznać można również i taką rzecz, że nawet na patelni tradycyjnej, a więc zwykłej, istnieje możliwość, smażenia na oleju, które również nosi pewnego rodzaju znamiona troski o zdrowie. To, czy będziemy się odżywiali zdrowo jest zatem związane także ze sposobem używania patelni.

Jeśli chodzi o przedstawiony na samym początku spór „teflon kontra tradycja”, to można stwierdzić, że właściwie wcale nie konieczna jest owa kontradykcja pomiędzy tymi dwoma rodzajami patelni. Zarówno patelnia teflonowa, jak i zwykła, tradycyjna, mają swoje miejsca w naszych kuchennych szafkach i nie sposób dokonać arbitralnej decyzji o wyższości jednej z nich nad drugą. To, co możemy powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa w sprawie patelni teflonowej oraz tradycyjnej, to właśnie to, co następuje: wszystko zależy od nas samych i tak samo, jak pierwszą, jak i drugą, patelnię moglibyśmy wykorzystać w sposób niekorzystny dla naszego zdrowia.

Sztuka gotowania warzyw

Wydawać by się mogło, że tytuł tego artykułu jest mocno przesadzony – gotowanie warzyw to prosta sprawa, więc co w nim ze sztuki? Na pierwszy rzut oka – nic. Aby warzywa były gotowe do jedzenia jedyne, co potrzeba zrobić, to nalać wody do garnka, wstawić na kuchenkę, włożyć warzywa, osolić i ugotować. Ta opcja jest dobra jednak dla tych, którzy nieszczególnie dbają o walory odżywcze takiego posiłku. W przypadku gotowania w takiej formie, o jakiej przed momentem wspomnieliśmy wiele niezbędnych dla zdrowia witamin jest zwyczajnie … wygotowanych. Co zatem zrobić, aby warzywa były miękkie i odpowiednie do spożycia, a więc ugotowane, ale jednocześnie miało wszystkie mikroelementy i witaminy w sobie? Ugotować na parze! Pewnie już nie raz słyszeliśmy o takiej formie przygotowywania warzyw, ale nie docenialiśmy tej formy kulinarnej aktywności. Wynika to zapewne z nieco innej formy gotowania na parze w porównaniu do gotowania standardowego, a my zazwyczaj nie lubimy utrudnień. Pamiętać jednak należy, że jeśli naprawdę mocno zależy nam na zdrowiu naszej rodziny (a już zwłaszcza, gdy mamy małe dzieci) gotowanie na parze może być naprawdę mądrą decyzję.

Gotowanie na parze również jednak powinno być przemyślane. Pewne warzywa, na przykład ziemniaki, zbyt wiele witamin nie posiadają, a więc też gotowanie ich na parze jest nieco chybioną sprawą – i tak za wiele witamin w nich nie będzie w wersji ostatecznej. Gotowanie na parze jest skierowane zwłaszcza do takich warzyw, jak kalafior, brokuły, i tak dalej. Poza faktem, że więcej witamin będzie w warzywach ugotowanych na parze również i ich smak (w porównaniu z gotowaniem w wodzie) będzie zapewne inny – możemy sami sprawdzić, jak to wygląda.

Jeśli nie jesteśmy całkiem przekonani do sztuki gotowania warzyw na parze spróbujmy zrobić to we własnym domu – i porównać warzywa ugotowane na dwa omawiane tutaj sposoby. Sami wówczas stwierdzimy, jaka jest różnica pomiędzy nimi. I sami przekonamy się, że przygotowanie warzyw może być prawdziwą sztuką.

Kurczak z pędami bambusa

Kuchnia chińska staje się ostatnio niezwykle popularna. W latach ’90 alternatywną kuchnią dla kuchni polskiej była kuchnia włoska, głównie dlatego, że najłatwiej było zdobyć potrzebne produkty. Teraz bez problemu można kupić podstawowe składniki potrzebne do przyrządzenia potraw chińskich czy indyjskich. Dziś proponuję proste, danie chińskie od którego nasz portfel nie będzie dużo cieńszy :)

Potrzebne produkty:

  • ok. 40 dag filetów z piersi kurczaka
  • 10 dag bambusa (choć ja zawsze kupuję już pokrojony w słoiczku)
  • 1 czerwona papryka
  • ok. pół szklanki rosołu z kury lub bulionu z kostki rosołowej
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • ¾ szklanki oleju arachidowego lub oleju roślinnego
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • przyprawy (sól, pieprz)

Filety z kurczaka myjemy i kroimy w kostkę (ja czasem kroję w wąskie słupki, aby kształtem przypominały pędy bambusa) doprawiamy solą i pieprzem (można też dodać odrobinę kurkumy aby miały złocisty kolor) i odstawiamy na ok. 15 min.

Jajko rozbijamy i roztrzepujemy a następnie dodajemy mąkę ziemniaczaną i doprawiamy solą.

Kawałki kurczaka dodajemy do jajka i dokładnie mieszamy, po czym wszystko przekładamy na rozgrzaną głęboką patelnię lub woka i smażymy przez kilka minut (ok. 7) aż mięso się usmaży.

W tym czasie kroimy bambusa i paprykę w wąskie paseczki i podsmażamy na drugiej patelni przez ok. 2-3 minuty. Następnie do warzyw dodajemy olej sezamowy i bulion i przez chwilę zostawiamy na ogniu.

Do warzyw dodajemy usmażonego kurczaka i dusimy całość przez 2-3 minuty cały czas mieszając.

Tak przyrządzonego kurczaka proponuję podawać z ryżem al dente, do którego można dosypać odrobinę kurkumy, aby uzyskać jasnozłoty kolor.

Smacznego!

Bakłażan z mozarellą

Ze wszystkich kuchni świata ja kocham najbardziej włoską. Aromatyczne zioła, sery, soczyste pomidory… aż cieknie ślinka. Zazwyczaj przyrządzam dania mięsne oszukując się i wmawiając sobie, że tymi można się naprawdę najeść :) ale na szczęście mam parę znajomych wegetarianów, którzy edukują mnie w sferze bezmięsnego gotowania. Dziś proponuję wam smaczny przepis na bakłażana z mozarellę, pomidorem i ziołami – esencja włoskiej kuchni. Tej potrawy nie można raczej nazwać daniem bo to raczej przepyszna przystawka lub dodatek do dania głównego, jednak przygotowując włoski obiad o bakłażanie nie można zapomnieć :)

Potrzebne produkty:

  • 3 bakłażany
  • kilka pomidorów
  • ok. 20 dag sera mozarella
  • 2 ząbki czosnku
  • przyprawy (bazylia, oregano, sól, pieprz)
  • oliwa z oliwek

Płuczemy bakłażany, po czym kroimy je w plastry (ok. 1-2 cm grubości), solimy, kropimy oliwą z oliwek i odstawiamy na kilka minut.

Pomidory i mozarellę kroimy w plastry tak aby na jeden plaster bakłażana przypadało po jednym plastrze pomidora i sera.

Plastry pomidora osuszyć delikatnie na serwetce i razem z plastrami bakłażana smażyć na oliwie z obu stron. Jeśli macie możliwość to skorzystajcie z grilla lub patelni grillowej, wówczas na bakłażanach pojawią się złote paski.

Do naczynia żaroodpornego wlać kilka kropel oliwy aby bakłażany się nie przypaliły, a spód natrzeć czosnkiem.

Na spód kładziemy mozarellę, potem bakłażany a na wierzch pomidory, i lekko posypujemy bazylią, oregano i pieprzem. Przypraw radzę używać w ograniczonym stopniu aby nie zabić delikatnego smaku bakłażana. Naczynie wkładamy do piekarnika nastawionego na 180 stopni i pieczemy ok. 30 minut.

Smacznego!

Kilka fantazji na temat gotowania jajek

            Gotując, każdy z nas preferuje określone smaki, czy produkty, aczkolwiek są potrawy, czy składniki z których korzysta niemal każdy, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, w tradycyjnej kuchni polskiej. Jednym z takich składników są jajka. Na pewno nie ma w Polsce osoby, która nie znał by ich smaku oraz przynajmniej kilka podstawowych potraw z ich udziałem. Jajecznica, jajka gotowane na twardo (przykładowo podawane z majonezem), czy te na miękko – to powszechnie znane przysmaki na śniadanie lub na kolacje. Tymczasem z jajek można stworzyć o wiele więcej ciekawych i wyśmienitych potraw.

            Jajka po szkocku to trochę inny sposób podania jajek z majonezem. Jaja gotujemy również na twardo, po czym oblepiamy je cienką warstwą mięsa mielonego i doprawiamy do smaku: solą, pieprzem, cebulą, musztardą. Następnie tak przygotowane jaja maczamy w jajku, panierujemy w mące i bułce tartej. Smażymy chwilkę w głębokim tłuszczu na złoty kolor.

            Jajka po wiedeńsku to kolejna fantazyjna potrawa z wykorzystaniem jajek. Na dno szklanki wkładamy odrobinę masła, a na nie wlewamy lekko roztrzepane jajka połączone  z solą i pieprzem. Tak przygotowaną potrawę wkładamy razem ze szklanką do garnka z gotującą się wodą i podgrzewamy do momentu aż masa jajeczna się zetnie. I danie gotowe.

            Kolejna potrawa, jaką pragnę w tym miejscu zaproponować to jajka w koszulkach. W pierwszej kolejności jajka rozbijamy na talerzyk, tak, aby nie uszkodzić żółtka. Po czym zsuwamy je z talerzyka do wrzącej, posolonej wody z dodatkiem dwóch łyżek octu. Gotujemy je około trzech minut. Ścięte jajka delikatnie wyjmujemy z wody, nadając im owalny kształt. Wbrew pozorom jest to dość prosta potrawa do wykonania. Jajka te najlepiej smakują podawane z różnymi sosami.

            Inny sposób podawania jajek to jajka gotowane na półtwardo. Gotuje się je przez cztery minuty od momentu gdy woda zacznie wrzeć. Takie jajka najbardziej smakują na gorąco, zanurzone w sosie chrzanowym, koperkowym, pomidorowym, czy szczypiorkowym.

            To tylko niektóre fantazyjne przepisy odnośnie gotowania jaj. Istnieje ich znacznie więcej. No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć pomysłów w kuchni oraz smacznego.