Omawiając kwestię mężczyzn, którzy zabierają się za gotowanie należy podzielić ich na dwie antagonistyczne grupy. Są to dwie przeciwstawne kategorie mężczyzn, których zachowania w kuchni są jakże odmienne, a zarazem rezultaty tych zachowań w jednym przypadku budzą podziw, a w innym wręcz rozżalenie.
Pierwsza kategoria mężczyzn gotujących to doskonali kucharze, wręcz światowej sławy. Powszechnie panuje przekonanie, że mężczyźni mają znacznie bardziej rozwinięty, czy wyczulony zmysł smaku i powonienia, przez co stają się doskonałymi kucharzami. Potwierdzeniem tej tezy są praktyczne rozwiązania, jakie za tym idą. A mianowicie większość najznakomitszych i słynących z doskonałych potraw restauracji jest prowadzonych przez mężczyzn, są oni tam szefami kuchni – nadzorującymi, wydającymi rozkazy, a przede wszystkim pilnującymi smaku dań. Podobnie wiele programów kulinarnych w TV jest prowadzonych przez mężczyzn. Serwują oni doskonałe dania stając się przy tym niedoścignionym wzorem do naśladowania dla wielu kobiet. Mężczyźni jeśli już poważnie biorą się za gotowanie to robią to profesjonalnie i wyśmienicie.
Odrębną, specyficzną grupę mężczyzn stanowią zupełne beztalencia w kuchni. Mężczyźni ci nie gotują, bo nie potrafią. I albo nie potrafią, bo nie chcą potrafić (tak jest w większości wypadków), albo po prostu im to nie wychodzi, nawet gdy mają szczere chęci ku temu. Grupę tą stanowią zwykle mężczyźni, którzy całe swe życie są wyręczani przez innych w procesie gotowania, czy przygotowywania sobie posiłków. Bądź w dzieciństwie robią to za nich matki, bądź w życiu dorosłym żony. Dlaczego tak się dzieje? Jest to zwykle kwestią wychowania, przyzwyczajenia, trybu życia, czy pracy, albo zwykłego wygodnictwa.
Istnieje jeszcze jeden pośredni typ mężczyzn. Jest to zdecydowanie najliczniejsza grupa. Stanowią ją ci mężczyźni, którzy być może nie tworzą arcydzieł smakowych w kuchni, aczkolwiek potrafią gotować, czy to dla siebie, czy dla rodziny i robią to z większą lub mniejszą ochotą.
Kucharze, ci znamienitsi, czy ci o mniejszych zdolnościach co do smaku swych potraw korzystają z książek kucharskich. Książki kucharskie to swoistego rodzaju encyklopedie, w których znajdujemy szereg przepisów na rozmaite potrawy.
Istnieje wiele rodzajów książek kucharskich. Trudno jednoznacznie je sklasyfikować, czy połączyć w jakieś grupy. Z jednej strony powstają książki, które zawierają zbiór przepisów z różnych kategorii, to znaczy jest w nich dział z przepisami na ugotowanie zup, sosów, upieczenie ciast, przyrządzenie ryb, czy mięsa, etc. Książki te zwykle są dość obszerne pod względem treści. Istnieją również książki kucharskie, które są ściśle określone jeśli chodzi o typ przepisów jakie zawierają, przykładowo zatytułowane są one: „Potrawy z ryb”, czy „Ciasta”. Po samym tytule widać już iż zawierają one określoną grupę przepisów. Podobny charakter mają książki, które różnicują potrawy, ze względu na rejon świata z jakiego pochodzi dana potrawa, i tak mamy książki kucharskie typu: „Kuchnia azjatycka”, „Kuchnia polska”, itd.
Ceny książek kucharskich są bardzo zróżnicowane, od bardzo niskich po bardzo wysokie. Uzależnione są one nie tyle od rodzajów przepisów zawartych w tychże książkach, ale raczej od wielkości, grubości książek, od wydawnictwa, typu redakcji, czy wydania, miejsca w którym kupujemy itp. Z pewnością każdy zainteresowany znajdzie odpowiednią książkę kucharską dla siebie, zarówno pod względem zawartości, jak i ceny.
Warto posiadać w swej biblioteczce choć jedną książkę kucharską, gdyż jest ona cennym i pomocnym w kuchni źródłem wiedzy, co do nowych dla nas przepisów na pyszne potrawy. Książki kucharskie stanowią chociażby doskonały prezent dla przyszłych gospodyń, a także dla młodych małżonków. Bez wątpienia, gdy taka pozycja znajdzie się już w naszym domu to chętnie będziemy korzystać z jej cennych rad.
Pewną alternatywę dla tradycyjnych książek kucharskich stanowią przepisy zawarte w Internecie. Jest ich cały szereg i są ogólnie dostępne dla każdego chętnego.
Dziś coś dla fanów kuchni włoskiej. Nie ukrywam, że sama przepadam za tą kuchnią
Zresztą z trudem znaleźć osobę, która by nie lubiła spaghetti. Ja zawsze muszę gotować sos w największym garnku, bo cała moja rodzinka po prostu kocha Spaghetti Bolognese i nie ma go dość w związku z czym zajadą się nim cały dzień i zazwyczaj kolację mam już z głowy
Co tu dużo pisać, lepiej zabierajmy się do pracy!
Potrzebne składniki:
- 0,5 kg mięsa mielonego
- 1 mała marchewka
- 2 cebule
- 1 średnia czerwona papryka
- 2 ząbki czosnku
- 25 dag pieczarek
- kostka serka topionego naturalnego
- puszka pomidorów lub koncentrat pomidorowy a najlepiej domowy przecier pomidorowy
- przyprawy (sól, pieprz, oregano, bazylia)
Mięso mielone wykładamy na patelnię i przysmażamy z odrobiną ziół pieprzu i soli. Pieczarki kroimy w półtalarki, a cebulę w drobną kosteczkę i razem podsmażamy na patelni do momentu aż cebula się zeszkli.
Marchewkę ucieramy na tarce, a paprykę kroimy w kostkę i dorzucamy do reszty warzyw. Wszystko podsmażamy chwilę. Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do warzyw.
Mięso przekładamy do większego garnka, chwilę je prużymy po czym dokładamy warzywa i wszystko razem mieszamy. Po chwili dolewamy przecier pomidorowy i gotujemy na wolnym ogniu przez kilka minut, co jakiś czas mieszając. Serek topiony dzielimy na kilka części i wrzucamy do sosu. Sos przyprawiamy do smaku, mieszamy i… gotowe!
Smacznego!
Porady:
- Jeśli nie używacie przecieru pomidorowego a pomidorów z puszki, pamiętajcie aby najpierw je pokroić. Dzięki pomidorom sos będzie gęsty.
- Jeśli sos jest zbyt rzadki, a woda nie odparowała, możecie posypać go odrobiną mąki lub wlać trochę zaklepki z wody i mąki. Jeśli decydujecie się na zaklepkę upewnijcie się, że nie ma w niej mącznych grudek i wlewajcie do gotującego się sosu.
- Wiem, że najczęściej spaghetti posypuje się startym parmezanem lub innym serem, jednak niekiedy zdarza się, że najzwyczajniej zabraknie nam sera. Ja uwielbiam szczypiorek, więc czasem zamiast sera posypuje nim spaghetti.



Ciasteczka, które dziś proponuję są nie dość że szybko się pieką to nie wymagają zbyt wielu produktów, ponieważ można je przygotować bez cukru i jajek co daje dużą możliwość kombinacji z nadzieniem, o czym piszę niżej w poradach. Takie ciasteczka bez względu na farsz sprawdzą się na co dzień jako pyszna przekąska jak i jako wykwintna przystawka lub poczęstunek
Mam nadzieję, że skorzystacie!
Potrzebne produkty:
- 1,5 – 2 szklanki mąki (ok. 400 g)
- kostka margaryny
- 250 g białego twarożku (tym na diecie polecam light)
- Sałatka owocowa Floryda Frosty
Mąkę, margarynę i twarożek zagniatamy na ciasto, które dzielimy na dwie części (aby łatwiej się wałkowało). Następnie wałkujemy je cieniutko i wykrawamy z niego kwadraciki ok. 5-6 centymetrowe.
Na środek każdego kwadracika układamy łyżką trochę owoców i zaginamy rogi ciasta tworząc coś na kształt małej koperty.
Gotowe ciasteczka układamy na blaszce posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej pergaminem. Blaszkę wkładamy do lekko rozgrzanego piekarnika i pieczemy je ok. 20-30 min w temperaturze 80 C.
Smacznego!
Porady:
- Jeśli chcemy aby ciasteczka miały złoty kolor i aby się błyszczały przed pieczeniem należy je posmarować rozkłóconym jajkiem.
- Jako nadzienie można użyć sezonowych lub ulubionych owoców, bądź powideł lub dżemu.
- Ciasto nie zawiera cukru więc nadzienie może być wytrawne w postaci mięsa mielonego lub warzyw.
Święta to niezwykły czas dla każdego, więc równie niezwykłe muszą być dania w ten czas serwowane. Ich niezwykłość polega nie tyle na wykonywaniu potraw według wyszukanych, skomplikowanych przepisów, ale raczej na kultywowaniu pewnej tradycji w kuchni. Potrawy świąteczne to pewne określone dania, wykonywane według różnorakich przepisów, czy to z połączenia różnych składników, stosownie do tradycji, jaka panuje od wieków w naszych kuchniach, czy przy naszych stołach.
W polskiej tradycji gdy myślimy o świętach to bierzemy pod uwagę przeważnie grudniowe Boże Narodzenie, czy będące na wiosnę Święta Wielkanocne. Każde z tych świąt wiąże się z określonym typem potraw serwowanych na naszych stołach. Układając menu na święta mamy zawsze do wyboru cały wachlarz dań w różnych kategoriach – czy to pomysły na dania główne, czy przystawki, czy słodkie przekąski. Wybór wydaje się być trudny, choć potraw na świątecznym stole powinno być znacznie więcej, niż w inne dni (przykładowo tradycja Wigilijna obliguje nas do stworzenia menu z dwunastu różnych, ale postnych potraw – niestety nie we wszystkich domach tradycja ta jest kultywowana). Święta to okres wystawnych obiadów dla większej rzeszy smakoszy. To zwykle prawdziwe wyzwanie dla gospodyń domowych.
Wśród potraw świątecznych powinny zdecydowanie zagościć ryby. Najpopularniejsze z nich to śledzie (w różnych wydaniach, czy odsłonach). Na Wigilię oczywiście obowiązkowy jest karp. Obok ryb ważne miejsce odgrywa barszcz czerwony, czy biały (obecny zarówno na jednych, jak i na drugich świętach).
Ponadto obok przyrządzenia wyśmienitych potraw i wypieków dokładamy wiele starań, aby nasz stół również wyglądał odświętnie i niezwykle. Niemal obowiązkowy jest wówczas biały, wykrochmalony obrus, najlepsza zastawa, czy piękne serwetki – pięknie ułożone dodają uroku i subtelności. Z praktycznych porad warto zwrócić uwagę na to, że nakrycia dla poszczególnych osób ustawiamy około 1 centymetr od krawędzi stołu, a między nakryciami zachowujemy odstęp 70-80 centymetrów.
Niekiedy zastanawiamy się, czy potrawy przygotowane z lepszych, droższych składników, bądź te wieloskładnikowe, czyli wymagające większego wkładu finansowego nie są lepsze w smaku od potraw wykonanych znacznie tańszym kosztem. Czy wybieranie w sklepach najdroższych produktów jest zawsze podstawą sukcesu, to jest uzyskania wyśmienitego smaku potrawy?
Z jednej strony kupując produkty drogie, jako składniki naszych potraw, płacimy wówczas za niniejszy produkt, ale także za markę tego produktu. Istnieje cały szereg firm na rynku, które wypracowały sobie odpowiednią renomę (przez jakość ich produktów, czy ze względu na to, że istnieją już stosunkowo długo). Wiemy, że firmy te oferują nam produkty jedynie wysokiej jakości. Istnieje również wiele mniejszych firm, które są stosunkowo młode (jeśli chodzi o staż ich działania), a przez to mało znane konsumentom. Firmy te mogą posiadać równie dobre produkty, chociaż w niższej cenie. Stąd nie zawsze to co najdroższe to bezkonkurencyjnie najlepsze.
Ponadto w niektórych potrawach nie jest najważniejsze, aby użyć najlepszych składników spożywczych, wówczas możemy sobie pozwolić na to, aby jedne składniki były droższe, a inne tańsze. I takie połączenie w żaden sposób nie zmieni smaku, zapachu, czy wyglądu potrawy. Ma to odniesienie w szczególności do potraw, w których mieszamy ze sobą wiele składników, czy składniki rozgniatamy, rozdrabniamy, miksujemy itd.
Wybór składników, z których gotujemy określone potrawy zależy w dużej mierze od preferencji (a także zasobności kieszeni) osoby gotującej. To co dla jednych jest drogie dla innych nie zalicza się do drogich składników spożywczych. Podobnie jest odnośnie jakości, jak i ceny produktów – jedne produkty (lepszej jakości i w wyższej cenie) dla jednych kucharzy bywają konieczne, a dla innych zbędne. Czym bardziej wyszukane podniebienie, i im większy smakosz tym potrawy powstają z droższych składników. W bogatych i renomowanych restauracjach składniki, z których powstają dania należą zwykle do najlepszych i najdroższych dostępnych na rynku.
Pisałam już kiedyś o potrawach z paluszków rybnych i dziś chciałabym powrócić do tego tematu. Wcześniej pisałam o paluszkach rybnych w sosie pomidorowym, a dziś chciałabym zaproponować inną, lżejszą alternatywę paluszków rybnych, którą lubię równie bardzo, czyli sałatkę z paluszków rybnych, która jest dobrym rozwiązaniem dla miłośników paluszków rybnych będących na diecie
- opakowanie paluszków rybnych Frosty – po zjedzeniu paluszków rybnych innych firm stwierdzam, że tylko te są jadalne i z tego co wiem to większość się ze mną zgadza
- połowa główki kapusty pekińskiej – jest bardziej chrupiąca od sałaty lodowej, którą w zastępstwie też można użyć
- 4 pomidory
- mała kostka sera żółtego
- 2 papryki (czerwona i żółta)
- kilka oliwek zielonych
- połowa cytryny, przyprawy lub sos sałatkowy
- posiekana natka pietruszki
Na początku oczywiście usmażyć paluszki rybne na małej ilości tłuszczu lub masła na złoty kolor. W tym czasie rozdzielić liście kapusty pekińskiej i pokroić je w paseczki (jeśli ktoś używa sałaty to należy pamiętać, że jej się nie kroi a szarpie na małe kawałki). Pomidory i paprykę umyć. Pomidory pokroić na ósemki, a paprykę w paseczki. Ser pokroić w kostkę, a oliwki przekroić na pół. Wszystko wymieszać w misce, wycisnąć sok z cytryny (oprócz lepszego smaku sałatki cytryna zapobiegnie ciemnieniu warzyw ), dodać przyprawy i ponownie wymieszać. Całość przełożyć na talerze. Paluszki przekroić na pół i rozłożyć na warzywach. Na koniec posypać natką i można się zabrać do pałaszowania
Aromat gotowanych potraw uruchamia nasz zmysł powonienia, który jest równie ważny jak zmysł smaku, czy wzrok. Aromat potraw to wszelkie zapach jakie się z nich wydobywają. Zapachy te tworzone są przez szczególne składniki spożywcze. A mianowicie jedne składniki spożywcze wydają niewielkie zapachy, a inne mają niesamowitą, specyficzna i mocna woń. Choć warto w tym miejscu zauważyć, iż niemal wszystko jakoś pachnie. Tym bardziej, gdy poddajemy składniki spożywcze obróbkom podczas wykonywania potraw, tj. gotowaniu, smażeniu, duszeniu, pieczeniu, itp.
Istnieją całe tysiące aromatów, zapachów. Jedne z nich bardziej nam odpowiadają (przykładowo zapach słodkie), inne mniej (np. czosnek). Zapach potraw zależy od doboru składników i sposobu ich połączenia, ale również zależny jest od osób pracujących w kuchni. Ponadto odbiór zapachów kuchennych to w dużej mierze indywidualna sprawa zależna od wyczucia, czy preferencji osób je wąchających. Niekiedy zapachy potraw tak działają na nasz zmysł powonienia, że zachęcają nas do spożycia określonej potrawy, a innym razem wprost od niej odrzucają.
Cały szereg zapachów jest typowy i przynależny do określonych potraw, także bez problemu rozpoznajemy po zapachu daną potrawę i niezależnie, czy mamy do czynienia z osobą bardziej czy mniej wyczuloną pod względem zmysłu powonienia. Ma to odniesienie przykładowo do ciast – bardzo charakterystyczny jest zapach szarlotki, czy piernika, ale także zasada ta stosuje się do innych potraw – przykładowo bigos, gołąbki.
Aromat potrawom nadaje również szereg przypraw stosowanych w ich przyrządzaniu. Z jednej strony są to chemicznie powstałe aromaty do ciast (np. waniliowy, rumowy, pomarańczowy, migdałowy, itp.), z drugiej zaś strony szereg ziół, czy to w formie suszonej, czy świeże (np. bazylia, majeranek, estragon, oregano). Warto korzystać z tychże pachnących aromatów w naszym codziennym jadłospisie. Znacznie wzbogacają one nie tylko zapach potraw, ale ich smak. Są stosunkowo niedrogie i łatwo dostępne.
Creme brulee to jeden z najsłynniejszych i najbardziej znanych francuskich deserów. Po raz pierwszy został on zawarty w książce kucharskiej z 1691 roku (jak widać przepis ten ma swoją długą tradycję).
Smak tej potrawy trudno opisać. Trzeba ją koniecznie spróbować. Jest po prostu przepyszna, a dodatkowo wyjątkowo efektowna, a ponadto dość prosta w przygotowaniu. Kiedy zdecydujemy się zrobić Creme brulee to z jednaj strony uszczęśliwimy domowników, a z drugiej strony bez wątpienia zaimponujemy gościom.
Lista zakupów konieczna do stworzenia wyśmienitego Creme brulee to: 50 ml śmietanki kremówki, 6 żółtek, 1/3 szklanki cukru drobnego kryształu, 5 łyżek brązowego cukru, 1 laska wanilii, porcja sezonowych owoców. Gdy tak skompletujemy składniki możemy zabierać się do pracy.
W pierwszej kolejności śmietankę, biały cukier, laskę wanilii (rozciętą czubkiem noża i z wyskrobanym rdzeniem) wkładamy do rondelka i podgrzewamy mieszając. Wykonujemy to do momentu, aż śmietanka przy brzegach rondelka zacznie się gotować. Po czym zestawiamy z ognia, wyjmujemy laskę wanilii i lekko studzimy. Kolejny krok to połączenie ugotowanej śmietanki z żółtkami. A wykonujemy to w następujący sposób: żółtka wbijamy do większej miski, lekko ucieramy (ale nie ubijamy na puszysto). W trakcie ucierania (mikserem ustawionym na najmniejsze obroty) powoli, cienkim strumieniem dolewamy małe porcje ciepłej śmietanki. Aby Creme brulee wyszedł zgodnie z przepisem musi być gładki, błyszczący, sztywny, a nie miękki, puszysty i napowietrzony. Tak przygotowanym kremem napełniamy głębokie foremki, wlewając go przez sitko. Następnie wstawiamy to do głębokiego piekarnika, nagrzanego do temperatury 100 stopni i pieczemy 50 minut. Po czym niniejszy krem chłodzimy w lodówce, minimum przez 5 godzin, a najlepiej przez całą noc. Ostatnim elementem w przygotowaniu tej potrawy jest posypanie każdej porcji kremu łyżką brązowego cukru. Po czym krem jeszcze raz trafia do piekarnika, na około 10 min (należy mocna rozgrzać górną spiralę piekarnika), tak aby cukier stopił się i lekko przyrumienił. Potrawę studzimy i podajemy udekorowaną owocami.
Jeśli w waszym domu macie jakiegoś łasucha albo sami uwielbiacie słodycze to moja dzisiejsza propozycja z pewnością przypadnie wam do gustu. Ciasteczka owsiane, na które podaję przepis, nadają się na każdą okazję. Ja zazwyczaj je chrupie przy porannej kawie
Jest to też dobra alternatywa dla osób, które zdecydowały się na dietę, gdyż są niskokaloryczne. Ciasteczka owsiane są z pewnością zdrowsze niż te paczkowane ze sklepu, więc idealnie nadają się dla najmłodszych, a rodzice nie muszą mieć wyrzutów sumienia, że ich dzieci jedzą niezdrowe słodycze.
Potrzebne produkty:
- 20 dag płatków owsianych
- ćwierć kostki masła
- ½ szklanki mąki tortowej
- 2 jajka
- 3 łyżki cukru
- migdały w płatkach
- rodzynki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ½ opakowania cukru waniliowego
- ½ szklanki wody
W szerokim garnku rozpuścić masło a następnie wsypać płatki owsiane i cukier. Gotować na średnim ogniu cały czas mieszając aby płatki się nie przypaliły mieszając, aż do momentu roztopienia się cukru, czyli około 3 minut.
W misce mąkę zmieszać z proszkiem do pieczenia i połączyć z płatkami w garnku. Następnie, nie przerywając gotowania, dodać jajka i cukier waniliowy i dobrze wymieszać. Część płatków migdałowych pokruszyć i dodać do garnka wraz z garścią rodzynków. Wszystko dokładnie wymieszać i przez chwilę prażyć. Na koniec dolewać powoli wodę i zaczekać aż cała się wchłonie.
Garnek zdjąć z palnika. Blachę wysmarować tłuszczem, lub wyłożyć na niej papier do pieczenia. Powstałą masę nakładać łyżką na blachę i formować małe placuszki. Płatkami migdałów posypać ciasteczka a następnie blachę wstawić do piekarnika rozgrzanego na ok. 200 stopni i piec przez około 15 minut.
Po wyjęciu ciasteczka wyłożyć talerze i poczekać aż ostygną. Smacznego!